U podstaw SiegFrieda leży zdrowe założenie o nie napinaniu się - napięcie bowiem powoduje bóle i jest przyczyną wielu schorzeń, w tym chronicznych. SiegFried jest więc kowerbędem (czyli kapelą pasożytującą na dorobku innych) mającym nieść radość w szczególności jego członkom, a w sprzyjających okolicznościach także świadkom widowiska. Póki co okoliczności sprzyjają mniej więcej od stycznia roku 2000...
Squad (z łac. "skład") in order of apirens:
Wodzirej, lider Klubu Gospodyń Wiejskich w Reptach. Ojciec chrzestny i duchowny całej formacji, stały element składu i poniekąd wokalista. W wolnym czasie pali gumę oraz nikotynę - miłośnik herbaty, tej z śliwkowym prądem.
Romansował z Siegfriedem latach 2002-2003 by stać się w końcu osią jego reaktywacji. Bezwstydnie gra nieobutymi stopami. Lubi kawę i mobbing. Uwaga na jego pracujące nozdrza.
Z SiegFriedem od początku, życiowo zawiesił się na etapie 19latka. Podobno hoduje Chupacabrę na balkonie, choć milczy na ten temat. Swego czasu latał Szczerbatkiem, a obecnie zagazowaną Opliną. Aaaa i sporo gra w zielone...
Mr OK jest synem Czarnego Władcy Galaktyki, Pana Na Siedmiu Mgławicach. Jest skromnym, miłym i uczynnym chłopcem, jednak czasem przedmioty eksplodują w jego bezpośredniej bliskości, więc trzeba uważać - ma to po tacie.
Plotka głosi, że Funio znalazł go w kapuście. Jednak naprawdę to djSW znalazł go w szafie. Ex pogromca tekstylnych pasożytów, ikona wizażu i najlepsza fryzura w mieście. Najmłodszę dziecię, co nie znaczy że niewinne...
SiegFried faktycznie powstał dawno, bo gdzieś pod koniec 1999 zaczęły się pierwsze próby pod ówcześnie gościnnymi progami (literalnie, w piwnicy) Bytomskiego Centrum Kultury.
Sprawdzianem bojowym był koncert Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, gdzie naszą kabaretową nieco konwencję przetestowaliśmy na ludziach. Testy wypadły pomyślnie.
Pierwszy skład SiegFrieda stanowili Funio (wrzaski), djSW (hałas), Fender (też hałas, tylko niżej) i Grześ (hałas rytmiczny) - grał on pi razy oko ze dwa miesiące, aż do pewnej feralnej próby, kiedy to Grześ został wywleczony podczas próby z tejże próby i zastąpił go Łysy Przemo.
W tymże składzie zespół koncertował dobre trzy lata, wreszcie gdzieś w 2002 Przemo definitywnie poddał się grupie 100nka, ponieważ koledzy z zespołu utyskiwali, że gra za głośno. Zastępuje go Fliper. Po roku sam wymaga zastępstwa, więc na jego miejsce wskakuje Turek, który miał wtedy chyba ze 16 lat i w ogóle było śmiesznie.
W tym składzie kapela gra gdzieś do przełomu 2005-2006 występując na obszarze Rzeczypospolitej i krajów ościennych (byliśmy w Niemczech i w Sosnowcu) u boku takich zespołów jak Dżem, Varius Manx, Złe Psy, Mellow Mark, udało nam się raz być na Vivie (niemieckiej), ze trzy razy w TVP, zagrać kilka dużych plenerów i kilkaset małych koncertów, dostać wyróżnienie publiczności w Cover Koncercie Pearl Jamu i wszystko byłoby cacy, gdyby sytuacja życiowa nie zmusiła sekcji rytmicznej do emigracji. Czyli wszystkiemu winna koalicja z Samoobroną...
Zespół zawiesza działalność na czas nieokreślony...który dookreśla się gdzieś pod koniec 2008 - okazuje się, że Funio, Fliper i djSW są mniej więcej na miejscu, co więcej - każdy z nich w zasadzie ciągle gra. Podmianki wymagał basista, gdyż długoletni członek SiegFrieda - Fender utknął na dobre gdzieś w okolicach Glasgow i wracać nie zamierza.
Pojawia się dr Artur, nomen omen z gitarą po ś/p Fenderze, dołącza do składu i SiegFried znów rusza do boju!
W krótkim czasie po reaktywacji szeregi zasila mocarnym łudziu dziudziu Mr OK - SiegFried po raz pierwszy w historii staje się formacją pięcioosobową.
Pod koniec 2009 roku z powodów najprawdopodobniej osobistych opuszcza nas dr Artur, po krótkim acz intensywnym poszukiwaniu najniższych częstotliwości dodaje SiegFriedowi Antonio.